Właśnie siedzę w średniowieczu, opowiadam o warowniach i
wojnach.
Oczywiście największą była bitwa pod Grunwaldem.
Wszyscy wiedzą o dwóch mieczach, upale, lesie, ale to nie
wszystko.
Więc proszę o wizualizację – lipiec - upał… z godziny na godzinę
większy. Piąta rano nawet fajnie i rześko. Teren pagórkowaty, nie widać całej „potencji”
armii. Teutoni ( – po naszemu Krzyżacy) sami to miejsce wybrali. Jak
zorganizować aprowizację kilkutysięcznej armii – konie! – muszą jeść, pić!!!
Rano około ósmej obie armie gotowe… Jagiełło – doświadczony,
niespieszny, a naprzeciw Urlich – jego starszy brat umierając trzy lata
wcześniej ostrzegał - Urliś wyrywny, zmierzły jak to młodsi bracia bywają, nie
nadaje się na komtura. Nie nadawał się, ale został – na swoje i kilku tysięcy
innych rycerzy nieszczęście.
No więc upał narasta, Niemcy już na koniach – to punktualny
naród, wg. ich pociągów można nastawiać zegarki, w XVw wg. ich koni.
Jagiełło zwleka… Litwinom wolno..
Upał narasta (27C ?),
słońce, zbroja, ciężar, koń, gzy, dobrze, że konie pokryte białymi płachtami…
Urliś miedzy innymi.
W południe wreszcie ruszają – lewe skrzydło Krzyżackie atakuje Litwinów-
walczą około godziny, ciężko jest … na prawym ciężka jazda Polska zwarta z
Teutonami.
I nagle Litwini robią odwrót… normalnie zostawiają plac boju i
chodu…w długą...
I tu Krzyżacy zrobili największy
i najgłupszy ruch w dziejach wojen – pogonili za Litwinami. Oni mieli tę bitwę wygraną! gdyby
zostawili sobie samym uciekającą armię, a uderzyli na Polaków z lewej strony,
to byłoby po nas.
Ale testosteron zadziałał, wódz Urliś - zamiast dowodzić ze
wzgórz jak Jagiełlo, latał w białym prześcieradle, nie widział co się dzieje. Wzgórza
zasłoniły innym ogląd spraw.
Sami sobie to wyobraźcie - po godzinie szamotaniny w upale,
galopujecie na olbrzymim krzyżackim
koniu (są do tej pory hodowane na terenie dawnych Prus), zbroja z 30kg, własny
ciężar. Po galopie przez – dajmy na to, 20 minut, koń słabnie, zwalnia, piana
spływa, nie da rady galopować znowu, zawał gotowy. Koń słabnie, UPAŁ za to nie słabnie…Pić…
człowiekowi można wytłumaczyć… ale zwierzęciu (Pamiętacie Szarika - nawet po
konsomolsku nie dało rady wytłumaczyć).
Powrót na pole bitwy na umordowanych koniach nastąpił może po godzinie, Polacy dożynali swoją stronę, część Litwinów też już wróciła - lekka
jazda na lekkich koniach łatwiej radziła sobie z upałem.
Skąd pomysł Litwinów na manewr z ucieczką – parę lat wcześniej w
ten sposób Tatarzy wykatrupili połowę litewskiej armii w jednej z bitew na
wschodzie.
Nauka nie poszła w las.
Dlatego – licz zawsze, ile
Twój koń poradzi galopować w upale!