niedziela, 29 maja 2016

Ciechocinek zamiast Burków

Ubrawszy te końskie buciska (mąż do tego nieodzowny ( oprócz otwierania słoików- Sexmisja) po pomiotaniu się w celu znalezienia toczka, rękawiczek, ewentualnej kurtki - ufff 15 minut niewyjęte! Wreszcie jadę do Burek... bum - grzmi, pat-pat-pat- pada, sms- sms- ślę- będzie jazda??? U nas nie pada!! Odpowiada Kasia- łup... nowy piorun. Zrejterowałam... pojechałam do marketu, kupiłam kwiatki, posadziłam w ogrodzie, powycinałam, poplewiłam, poklęłam- bo wreszcie deszczu nie było - w Burkach pewnie też!!! Jak ta natura robi z nas idiotów!!! Obejrzałam w TV turniej skoków w Ciechocinku. Na starość już chyba tylko ten Ciechocinek mi zostanie;-(((

Przeczytałam interesującą książkę "Shantaram", której akcja dzieje się w Indiach i Afganistanie. Widać, że autor przeżył to o czym pisze z wyjątkiem- ...końskich doświadczeń. Myli kłus z cwałem  pisząc o tanecznym cwale, którym podjechał główny bohater do innych jeźdźców (można tu co prawda winę zrzucić na tłumacza) i opisuje inne dziwne przypadki jeździeckie - kiedy nasz bohater - można powiedzieć "namiętnie" spada z koni. Są to konie afgańskie- czyli ichniejsze araby lub hucuły a w jego relacji ciągle stają dęba lub wierzgają. Jakoś słabo to widzę, aby ktoś hodował konie zdolne do zrzucania przy byle okazji- a przy okazji- na jakim siodle mógł nasz bohater jeździć w Afganistanie? Na kulbace- podejrzewam- a opis sugeruje- że poleciał na szyję konia i tak dojechał do czekającą na niego starszyznę afgańskiej wsi. Jeśli jechał na kulbace i przeleciał przez przedni łęk na szyję konia- to sorry- ale spadłby jak worek owsa na ziemię- mała kobieta nie przejedzie 5 metrów wisząc na szyi konia, co dopiero duży chłop mający  50 metrów do przejechania.

Skąd to wiem? Bo oglądałam ostatnio (też w TV) WKKW – maszynka do mięsa!! właściwie powinno się na to mówić MDM- ale jak już ktoś spadał, to spadał- a byli to wytrawni jeźdźcy- nie żadne patałachy z Australii po przejściach w bombajskich slumsach.   

Afgańskie konie... no może mogą sobie powierzgać lub zrzucić???


niedziela, 1 maja 2016

Wilcze echa - reaktywacja

Moi drodzy czytelnicy- parę osób z Was z pewnością  pamięta wsaniały polski western "Wilcze echa". Rok '68, przystojny Bruno O'Ya ( niczym Yull Bryner -z "Siedmiu wspaniałych"), Irena Karell- rasowa blondynka, która leci na niego... no i jeszcze pomagier ( Perepeczko - potem się rozwinął artystycznie ( i popracował nad klatą)  w Janosiku). 9 minuta -jak on ją wiezie....poptarzcie- no kobiety- nogi miękkie:

Chociaż Karel  przesiadana była (forma bierna uzasadniona) z konia na konia co rusz - sam początek:
To musiała być taka alegoria (młodzież sprawdzi w wiki, co to alegoria) scen erotycznych ( alegorię seksu stosował H. Bosch w swoich obrazach w postaci obłych from przypominających wydmuszki... nie takie to głupie;-) Jakie czasy takie alegorie;-)

ale nie o tym chciałam, tylko o ... mgle... (proszę was- bez podtekstów)
patrzcie- 10 minuta:

Super, nie? A dlaczego o tym mówię? Bo w Burkach trwają próby do remake’u.  Rafał ma grać Słotwinę, tylko koń mu okulał i na razie próby z mgłą „na piechotę”. Kasia wcieli się w postać graną przez Karell- że nie blondynka?? No nie, teraz to rude są najseksowniejsze- a ten warunek Kasia spełnia perfekcyjnie (inne też właściwie;-)) i sama może przesiąść się z konia na konia- chociaż to jest mniej seksowne;-((
 Nie wiem kto zagra rolę wiarołomnych strażników pogranicza i kogo obsadzimy w roli Perepeczki. Czekam na zgłoszenia. oooo mam kandydaturę!! Paru uczniów z mojej szkoły marzy o karierze kulturystycznej -  dopakują trochę i Perepeczko odegrany;-))

Właśnie uświadomiłam sobie, że to 1 maja a nie pierwszy kwietnia- ale czy to ma znaczenie?? Zdjęcia próbne z mgłą zrobione;-)






wtorek, 19 kwietnia 2016

Impresjonizm- czyli obrazki z jazdy AD 17 kwietnia 2016

Matko, co tu tyle ludzi?”, grillują, ganiają za psami odbierając im kiełbasę, kładą tę kiełbasę w prowokujących miejscach, karmią nią psy i dziadków (dziadkowie chcą tylko z węglem- bo dobrze robi na kiszki), plotkują o goleniu koni – to kawałek końskiej nogi lub zabawa polegająca na likwidacji sierści z grzbietu konia;-), czochrają te konie, nóg im podnieść nie umieją (głównie to dzieci- bo starzy to nawet nie próbują), ogłowia założyć też nie umieją (babcia z matką- nie, nie matka konia, tylko dziecięcia, które ma być amazonką w błękitnym śpiochu, wzięły ogłowie niczym płachtę na byka – koniowi opadła szczęka z wrażenia…więc wzięłam podniosłam tę szczękę, założyłam w/w ogłowia  - od razu 5 koniom z rzędu ( z rzędem też pomogłam)), miałam ochotę jeszcze komuś- a co, najchętniej to pewnej pyskatej posłance- bo kobyła żująca wędzidło jest mniej awanturującą się;-).
Dzieciorów cała zgraja, mała, mniejsza i najmniejsza (gender żeński rozrośnięty do nieprzyzwoitości!! A co na to kręgi określone?), na jeździe kobyła mnie molestowała (przesadziłam- nie mnie tylko mojego wałacha- ale głupia- wałacha!!!), wyśliniła dziewczę na niej jeżdżącą, potem były bryki,  fule i swawole, słoneczko na koniec zaświeciło w wydaniu Kasi- i powiedziało- że nie będziemy rozsiodłowywać nieboraków, bo już kolejna szarańcza na nie czeka… „szarańcza” to moja wizja czekających, co brykali najpierw wzdłuż padoku płosząc konie, ku swojej i koni uciesze, które na bryk odpowiadały brykiem albo może i wybrykiem. Na koniec oferowano mi kiełbasę, piwo, zabraniano pić kranówy i tak powinna wyglądać niedziela wiosną!!
 PS obrazków nie dołączę! - nie zrobiłam
ZAPOMNIAŁAM DODAĆ! pojawił się pewien rekwizyt... różowy palcat z gwiazdką na końcu... chyba jakaś księżniczka Barbie to miała... uważajcie konie- dotknięcie powoduje, że sierść nabiera fosforyzującego różowego koloru a grzywa fioletowej poświaty. Uciekajta koniska lepiej od tej landrynkowej  terapii!!


niedziela, 10 kwietnia 2016

Baba z wozu... koniowi na grzbiet

ale na jakim siodle? Nawiedził mnie ten temat, więc go zgłebiłam i znalazłam parę smakołyków:
http://www.stajniatrot.pl/texts/mondre/sidsad1.html

Mój ostatnio ulubiony Dariusz Caballeros w ogóle go nie tknął... hmmm

Czytając powyższy link zastanawiam się, w jakim siodle  Królowa Bona jechała naówczas, kiedy spadła i poroniła przyszłego księcia. Bardzo to odchorowała, fakt okoliczności (jazda konna) został zapisany w kronikach:

Niedźwiedź i Jagiellonowie. Nie jest wykluczone, że pewien niedźwiedź wpłynął na losy dynastii Jagiellonów: sprowadzono go z Litwy do Niepołomic i, na życzenie króla Zygmunta, wypuszczono z klatki. Zwierzę rozochociło się, pokaleczyło paru ludzi, spowodowało panikę, skutkiem czego królowa Bona spadła z konia i poroniła; dziecko to było chłopcem. Gdyby przyszedł na świat prawidłowo, mógłby, jako młodszy brat bezdzietnego Zygmunta Augusta, odziedziczyć po nim tron (dynastia, choć obieralna, była jednak w praktyce dziedziczna), mieć synów i przedłużyć linię Jagiellonów na tronie polskim.
lub: W 1527 roku w Krakowie wybuchła epidemia. Król Zygmunt I Starty wraz z królową Boną schronili się przed nią, wyjeżdżając do Niepołomic. W tym czasie król urządzał wiele polowań. Specjalnie na jego życzenie sprowadzono wielkiego litewskiego niedźwiedzia. Według legendy podczas polowania niedźwiedź zaatakował królową Bonę, którą wystraszony koń zrzucił z siodła. Królowa była wtedy brzemienna. W wyniku upadku poroniła syna, któremu nadano imię Olbracht i pochowano w podziemiach Kościoła w Niepołomicach. Na pamiątkę tego nieszczęśliwego wydarzenia miejsce wypadku nazwano Poszyną, gdyż mieszkańcy Niepołomic zwykli mówić, że królowa pojechała tam "po syna".

Niestety o siodle nic nie napisano- może w męskim by nie spadla? Swoją drogą ciąża była chyba dość zaawansowana, trochę to było nierostropne z jej strony, ale świadczy o tym, ze kobiety nie dawały się zagonić tylko do "garów i miotły", lubiły sportowe rozrywki także. 
Jeszcze taki komentarz o Bonie i koniach znalazłam: She read classic masterpieces and studied law and history. In addition to her native Italian, she was fluent in Spanish and Latin. She knew how to dance and horse riding was never a problem to her. It is worth noting that Polish princesses of that time would never dream of such education.

In 1525 Prussian elector Albrecht Hohenzollern paid homage to the Polish King Sigmund I. This act was the last of Bona's political intrigues, efforts and wise strategizing. 

On that day "one hundred servants followed the Queen. All the dames of court surrounded her. Although they were all dressed beautifully, Bona's beauty shined the most. She wore a wonderful pale green dress with silver embroidery and jewels attached to it. Even the head-dress of her horse was decorated with jewels and glittered in the sun." 
Parę XV i XVI wiecznych  miniatur - jak widać różnie kobiety jeździły:



Tu niezłe amazonki 






Joanna D'arc





Babka polująca z sokołem... rycina niemicka 
Wszystkie wzięte ze strony:



sobota, 2 kwietnia 2016

Telenowela dla wtajemniczonych

Bury Tabun i upadłe anioły (w końcu zawsze jakiś się znajdzie;-)) Tym razem były dwa;-)
Telenowela w wydaniu uczestniczek przejażdżki w Burkach. No więc było tak- teren;-))))))))))))))))))  Przydzielono mi małą „hucatą” kobyłkę, fajnie- jak spadnę, to będę miała blisko, jak wsiadać- to też nisko  i w ogóle ją lubię. Nie wiem tylko po co mam zawsze zakładać jej stringi jak  w jakimś lokalu nocnym do tańca na rurze.  No dobrze, stringi założone, jeszcze  tylko te sznurki do tych szmat na pysku i mamy ją gotową. Bez paru fotek się nie obędzie, sweetfocia z uśmiechem numer 5 , jedziemy! Ale, ale, dlaczego ja za tą piękną skarogniadą kobyłą o imieniu  Grenadiera?  Jak ja się mam czuć? A co gorsza jak moja mała kobyłka- jak Piętaszek? Sanchpansa przy Don Kichocie? Lolek przy Bolku? No dobra- Wołodyjowski też był mały- ale konia miał wielkiego i białego- bo białe powiększa.

Ja na tej myszatej (pewnie dlatego Kamis jej nie lubi, że myszata)





Jak tak sobie jedziemy, to najpierw łup-cup i dwie zrzutki – koleżanka jakaś zagubiona (spacerek jej się zakręcił) podnosi się z gleby, dobra jest, wio dalej.
Zaczynamy snuć opowieści stajenne- że Kamis (przystojny szczupły szatyn) ma co prawda nerwowy charakter (złośliwi twierdzą, że paskudny) , ale ładną prezencję i po przejściowej depresji w ostatnią zimę, zaczyna interesować się kobietami. Niestety uczucia źle ulokował- zapragną pięknej, pełnej gracji i osobistego uroku Desiry (samo jej imię, to jak grzech pożądania…). Wyraźnie nasz amant preferuje duże kobiety, bo małej zgrabnej Graffy w ogóle nie dostrzega. W konkurach do dużych jest jednak tłoczno, bo jeszcze stary wiarus Hubal, choć w 39 (1939 –wyjaśnienie dla małolatów) dorobił się kontuzji, dziarsko zawija z innymi facetami. Dwaj bliźniacy- mali i poczciwi (mało kto ich odróżnia, choć ostatnio jeden ma grzywkę w stylu Indian znad Orinoko – więc na parę miesięcy pomoże), Jeszcze dwóch Indian- jeden Apacz Łaciak – mały i uparty, drugi wielki i biały o przydomku Gawrosz- co oznacza to samo- znaczy chuligana z przedmieść Paryża. No ten większy jest chuliganem na bank- raz mnie kopnął!! Szuja jedna, chociaż ostatnio zdobył trochę ogłady i wykształcenia, więc zachowuje się z większą klasą.
Jak potoczy się ta Stajno-nowela dowiecie się w kolejnych odcinkach.



(foto ze strony stajni Tabun w Burkach)

czwartek, 24 marca 2016

specjalnie dla mojej dzisiejszej towarzyszki przejażdżki

Dzisiaj był superspacer, babskie ploteczki, scenariusz wenezuelskiej telenoweli w naszym wykonaniu (opiszę w kolejnych dniach;-), trzy zrzutki i ciekawa dyskusja o husarii. W zwiazku z tym ostatnim obiecałam Magdzie kontakt do specjalisty od starych formacji wojskowych.
http://dariocaballeros.blogspot.com
Pozdrawiam na święta i życzę ciekawych odkryć w materiałach Dariusza.

środa, 23 marca 2016

surrealizm wymiata

Jakoś mam w głowie tylko sztukę, malarstwo, surrealizm. Może po ostatnich lekcjach, gdzie pokazywalam uczniom surrealistyczne prace. Jednym z moich ulubionych malarzy jest Rafał Olbiński, właściwie plakacistów. Zazdroszę wizji i talentu.
Moi uczniowie ( szczególnie dziewczęta) wzdychały zachwycone plakatami Olbińskiego... ja też.
Cóż się dziwić, sami zobaczcie:







Surrrealizm jest piękną wizją świata, może więc sięgnijmy do XV wieku i Hieronima Boscha:

i powrót do XX wieku- Salvador Dali ( chyba poszło mu najgorzej)


(to zdechłe, to być może także koń? ale kto to wie)




sobota, 5 marca 2016

Co dały mi konie?: Dobra zmiana przejdzie w katar

DAMA też to powie;-))

Dobra zmiana przejdzie w katar

Jeśli nie umiem oderwać się od tego tematu- to co?? Zostałam zarażona jakąś ciężką chorobą, głupotą jakąś? Czy tylko mam inną moralność- wiem, tej gorszej części Polaków, którzy zostali oderwani od koryta i dla tego nie akceptują zmian na dobre.
To jeszcze raz proszę wytłumaczyć mi tę zmianę na dobre:

http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1652652,1,skok-na-stadniny-koni-arabskich.read

 i jeszcze:

dobra zmiana sprzyja szejkowi

Bo ja mam katar albo alergię na dobre zmiany, a przy korycie to byłam tylko jak czyściłam stajnię.